środa, 16 grudnia 2015

Mój Perfect-match

Czym jest Perfect-match?

 W języku au-pairingowym perfect-matchem nazywamy rodzinkę, do której jedziemy. Czyli tą, która naszym zdaniem jest idealna dla nas, do tego by spędzić z nią nasz wymarzony rok w Ameryce. Ameryka, ameryką, jednak to właśnie z rodziną, którą wybierzemy będziemy się "męczyć" przez cały rok naszego programu (tak, można wziąć re-match [zmiana rodziny], jednak nie każdy re-match kończy się sukcesem). 
Wiele au-pair przy wyborze rodziny kieruje się lokalizacją ("O tak! Rodzina z Kalifornii - to mój PM"), inne ilością dzieci ("Wow! Tylko jedno dziecko, biorę ich!"), ale dla większości musi być to "coś". 

Wybory mojej nowej rodziny

W mojej aplikacji miałam, aż całe dwie rodziny.
Pierwsza (trójka dzieci, okolice Bostonu) od początku nie przypadła mi do gustu. Mało informacji
o sobie, tylko trzy czy cztery zdjęcia (w aplikacji można mieć do 20). Jednak jako, że Mama nauczyła mnie nie oceniać po pierwszym wrażeniu napisałam do nich wiadomość z propozycją skype. Nie odpisali, uciekli z profilu - oj nie ładnie!
Druga rodzina (trójka dzieci, okolice Houston) pojawiła się w dzień po zniknięciu pierwszej (w Culture Care można mieć tylko jedną rodzinę w danym czasie na profilu), od razu z wiadomością, że chcieliby porozmawiać na Skype. Przeglądając ich profil, czułam to "coś" :). Pełen komplet zdjęć (z sytuacji codziennych, "galowych", z aktualną au-pair), opisany schedule (plan pracy/dnia au pair), dosłownie wszystko co się dało. Umówiliśmy się na skype na kilka dni później,
w międzyczasie zrobiłam research znajdując aktualną au-pair na facebooku i wypytałam ją
o wszystko ;) Rozmowa przebiegła miło, chociaż nigdy się tak nie stresowałam (nie zapomnijmy, że to jednak rozmowa a'la kwalifikacyjna ;). Najpierw rozmawiałam z host-mum, która dużo pytała
o mnie, ja parę pytań o dzieci też zadałam. Następnie dołączył host-dad, który głównie mówił
o schedule, prawie w Teksasie, sprawach technicznych :) Na koniec dołączyły host-kids, czyli trzy dziewczynki, które pokazywały mi swoje zabawki. A na sam koniec padło magiczne pytanie - "Przyjedziesz do nas? Bo my ciebie chcemy!". Nie powiem, że mnie to nie zaskoczyło, więc poprosiłam o krótki czas do namysłu :) Jednak namyślać się długo nie musiałam i już następnego dnia napisałam, że jestem zdecydowana do nich przyjechać :)

Do kogo trafiłam?

Przyjechali z Europy 10 lat temu. Mama ucząca się z domu, tata pracujący. Trzy dziewczynki -
A. (aktualnie 7 lat), G. (aktualnie 4.5l.) i A. (aktualnie 3 l.). Lokalizacja - przenajlepszy Texas, miasto K. (ponoć przynależące do Houston - do Downtown Houston mamy 25 mil). Jeśli chodzi o K. to jakbym trafiła z mojego miasta w Polsce, do podobnego miasta w Stanach ;) Liczba mieszkańców podobna, różnica taka, że zbudowane praktycznie z samych domów jednorodzinnych, więc mega duże i wszędzie trzeba jeździć autem, nawet do najbliższego sklepu.
  
Czy jestem zadowolona ze swojego PM?

W znacznej większości tak. Rodzina traktuje mnie jak swoją, dziewczynki nazywają starszą siostrą. Z dziećmi wiadomo - są dni, że chce je się wywieźć na biegun północny i tam zostawić, ale są dni, że już myslę jak ciężko będzie je zostawić po programie. Zwłaszcza jak przychodzą bez niczego się przytulić i "I love you" albo "Give me buzi!" :) Jedyne nad czym ubolewam to lokalizacja, bo naprawdę tu można umrzeć z nudów (przed tym ratuje mnie Netflix, niekończące źródło seriali :). Wiadomo, że poznaje się ludzi, ale smutne jest, że jak chcę z kimś wyskoczyć na spotkanie muszę jechać te kilkadziesiąt mil (dzięki Bogu, że mogę korzystać z auta bez ograniczeń). Tak, są też znajomi w K. (głównie Paula [au pair z Polski], która pomogła mi się odnaleźć w USA i z którą spędzam chąc, nie chąc duuuużo czasu - tak wiem, że to czytasz :D), jednak....


Jedno host-kid ;)
 
 
Host-rodzina poprosiła mnie o nie wrzucanie za wielu informacji na ich temat w internet, stąd opisana trochę ogólnikowo :)

 N.

P.s. W przyszłym tygodniu ostatni wpis w 2015 roku i mały konkurs :)

1 komentarz:

  1. też wydaje mi się, że najważniejsze to czuć się dobrze z host rodziną, wtedy cała reszta też się ułoży!

    OdpowiedzUsuń